Dyrektor, księgowa i pracownik w jednym: kobiety, które stworzyły najfajniejsze polskie marki

Powstały trochę przy okazji innych działań. Marki, którymi śmiało możemy chwalić się na świecie, a za ich sukcesem stoją inspirujące kobiety.

ZOFIA CHYLAK, PROJEKTANTKA I ZAŁOŻYCIELKA MARKI CHYLAK

Jej torebki bez problemu rozpoznają wszystkie kobiety interesujące się modą i designem (markę wyróżniono nagrodą Elle Style Awards w 2015 roku). Charakterystyczne minimalistyczne litery na czarnej skórze oraz wybity ręcznie numer serii, metalowe końcówki troczków - od razu widać, że to "Chylak”. Torebki stworzone przez młodą projektantkę cieszą się ogromnym powodzeniem. Choć nie są tanie (ceny do 1500 zł), to bardzo pożądane. Do tego stopnia, że, aby kupić większość modeli, trzeba się wpisać na listę oczekujących. Marka Chylak jest młoda, bo założona w 2014 roku, a w jej ofercie znajdują się torebki, plecaki i akcesoria. Dla projektantki od początku ważne było, żeby torebka była zarówno piękna, jak i funkcjonalna.

Zofia Chylak, z wykształcenia historyczka sztuki, pochodzi z rodziny o artystycznym zacięciu - jej ojciec jest architektem, brat malarzem, a dziadek - Gwidon Miklaszewski - był słynnym rysownikiem.

Swoje doświadczenie projektantka zdobywała w dziale projektowania marki Proenza Schouler w Nowym Jorku oraz u Nicolasa Caito, uznanego nowojorskiego konstruktora. Staż w Proenza Schouler wypadł na tyle dobrze, że projektanci zaproponowali Chylak pracę. Kobieta wróciła jednak do Polski, by, jak sama mówi w wywiadach, „zostać dużą rybą w małym morzu i stworzyć markę pod własnym nazwiskiem”, na co w Stanach by się nie zdecydowała.

Zofia Chylak Fot. Materiały prasowe - Instagram Chylak Bags

W rozmowie z magazynem „Harpers Bazaar” Zofia Chylak przyznała: - Czasem żartuję, że moja praca polega na ciągłym wysyłaniu maili, dzwonieniu i ponaglaniu. Pewnie wielu inaczej wyobraża sobie zawód projektanta. Ale tworzenie kolekcji to pięć procent mojego czasu, pozostałe 95 procent to pilnowanie, by torby były dobrze zrobione i gotowe w terminie.

W rozmowie z serwisem Vice projektantka dodała: - Wyprodukowanie torebek zajęło mi około roku, prototypy robiły różne osoby, parokrotnie zmieniałam firmy, kłopot polegał też na tym, że skóry to całkowicie inna materia niż jedwab czy wełna, więc musiałam się dużo o nich nauczyć. Poza tym w Polsce nie ma ładnych elementów okuciowych, suwaków, karabińczyków, wszystko sprowadzałam z Włoch. Włosi ostatecznie mają bardzo piękne produkty, ale przeprawa z nimi przy produkcji była koszmarem. Miałam jakieś kontakty, później pojechałam do Mediolanu na targi i sama szukałam najlepszych producentów.

Udało się - jej torebki znikają na pniu, a nazwisko projektantki jest synonimem wyrafinowania i jakości, którą z dumą chwalimy się na świecie.


ZUZANNA KUCZYŃSKA, TWÓRCZYNI I PROJEKTANTKA MARKI LE PETIT TROU

Le Petit Trou - choć nazwa jest francuska i oznacza dosłownie "małą dziurkę”, w rzeczywistości jest to polska marka bieliźniana, która powstała w 2013 roku. Jej założycielką jest Zuza Kuczyńska, która przez kilkanaście lat pracowała jako stylistka w dwutygodniku „Viva!” i w miesięczniku „Elle”.

Le Petit Trou to bielizna prosta i funkcjonalna, a w ofercie marki znajdziemy miękkie biustonosze, majtki oraz body w trzech podstawowych kolorach: białym, czarnym i beżowym oraz świece zapachowe, kimona i buty.

Zuza Kuczyńska często podkreśla w wywiadach, że jej celem było stworzenie marki dla normalnych kobiet, które na co dzień chcą czuć się piękne, ale stawiają również na wygodę.

Skąd wziął się pomysł na markę? Jak mówi projektantka w rozmowie z serwisem Vers24: - Pomysł wziął się spontanicznie. Sama chciałam mieć takie majtki. Body i biustonosze to kompromis. Nasze klientki lubią mieć komplety.

Zuza Kuczyńska Fot. Materiały prasowe

Kuczyńska przez 12 lat zajmowała się modą i jak przyznaje, bez tego doświadczenia nigdy nie zdecydowałaby się na stworzenie własnej marki. W rozmowie z portalem Ładne Bebe Kuczyńska wspomina: - Kiedyś, w luźnej rozmowie z koleżanką podczas sesji zdjęciowej, narzekałyśmy na to, że na polskim rynku powstaje mnóstwo podobnych do siebie marek. I wtedy rzuciłam pomysł na markę bieliźnianą dla dziewczyn takich jak ja. Zdziwiło mnie, że nie ma nic takiego.

Do założenia marki Kuczyńską namówił ostatecznie narzeczony. - To on zmotywował mnie do tego, aby firma powstała. Choć ja jestem najbardziej kojarzona z marką, to razem ją tworzymy. Zawsze słucham jego opinii. Męskie podejście w firmie z bielizną bardzo się przydaje.

W najbliższych planach Kuczyńskiej jest ekspansja, gdyż Le Petit Trou wchodzi ze sprzedażą do kilku międzynarodowych sklepów online z ekskluzywną odzieżą.


BARBARA KŁOSIŃSKA I JUSTYNA KOSMALA - WSPÓŁTWÓRCZYNIE CHARLOTTE, KOSZYKÓW I WOZOWNI

Nikt chyba tak dobrze nie czuje potrzeb modnych warszawiaków jak siostry Barbara i Justyna, wspierane przez swoich partnerów. Pierwszym - kosmicznym wprost sukcesem na mapie stolicy - okazało się Bistro Charlotte przy Placu Zbawiciela. Później, zanim jeszcze powstały modne Koszyki w obecnym kształcie, działał tam klimatyczny bar Koszyki. Wiosną 2018 roku twórczy zespół uruchomił kolejne magiczne miejsce - Wozownię.

Paniom nie chodzi tylko o to, żeby karmić ludzi, ale żeby stworzyć fajne miejsce do wspólnych spotkań i przestrzeń, w której miło się przebywa np. przy wspólnym stole.

Charlotte powstała z tęsknoty za Francją. Najmłodsza Wozownia, ma odwoływać się do podobnych barów w Brukseli, do których przychodzą zarówno ci, którzy chcą bywać w modnych knajpkach, ale też sąsiedzi i mieszkańcy innych dzielnic.

Wozownia Fot. Dawid Zuchowicz AG

Jak przyznają w wywiadach siostry, pracę traktują jak hobby. Tę pasję czuć w miejscach, które otwierają. Dotychczasowe koncepty sprawdziły się, dlatego wierzymy w wyczucie pań i ich partnerów.


KAROLINA KUKLIŃSKA-KOSOWICZ, WSPÓŁZAŁOŻYCIELKA WRAZ Z MĘŻEM PAWŁEM KOSOWICZEM MARKI YOPE

Yope to nie był rzut na głęboką wodę. Marka - choć powstała na początku 2013 roku - nie od razu sprawiła, że jej twórcy, małżeństwo Karolina Kuklińska-Kosowicz i Paweł Kosowicz, porzucili swoje dotychczasowe zajęcia.

- Minęły dwa lata, zanim wyprodukowaliśmy pierwszą butelkę, którą mogliśmy sprzedać – mówią.

Yope od początku miało być marką kosmetyków codziennych, używanych przez wszystkich, ale wyróżniających się przede wszystkim wyjątkowym wzornictwem opakowań, naturalnym składem produktów i nieszablonowymi zapachami.

Dla Karoliny Kuklińskiej-Kosowicz w biznesie ważna jest intuicja. - Zrobiliśmy mydła dla dzieci w czarnej butelce. To było zaskoczenie dla wszystkich, bo dzieci i kosmetyki dla nich kojarzą się z pastelami. A ja chciałam zrobić dla dzieci artystyczny, graficzny projekt, coś co pobudzi ich wyobraźnię. I pomysł zadziałał - wyróżnia się na półce, podoba się dzieciom.

Karolina Kuklińska-Kosowicz, Fot. Materiały prasowe Instagram Yope Sope

Yope to były na początku dwie osoby, teraz w firmie pracuje kilkunastu specjalistów. Marka weszła do sieci popularnych drogerii i marketów. Dla współtwórczyni Yope najważniejsze jest jednak trzymanie poziomu, zaskakiwanie wiernej klienteli i pozyskiwanie nowych, zadowolonych odbiorców.